Cztery nieoczywiste rzeczy, których chciałabym nauczyć moje dzieci.

Jesteśmy pierwszymi nauczycielami naszych dzieci. To, co "wyniosą" z rodzinnego domu i co podpatrzą u rodziców wpłynie na ich całe późniejsze życie. Aż strach pomyśleć, jak wielu rzeczy powinniśmy nauczyć swoje pociechy! Łatwo się w tym pogubić chcąc, żeby dziecko było przede wszystkim "grzeczne" ... Nie wiem jak ty, ale ja chcę tego uniknąć i nauczyć moje dzieci paru innych rzeczy  ...


Uczymy nasze dzieci, co jest dobre, a co złe i chyba to jest całe sedno wychowania. Z pozoru proste, jak drut, szczególnie dla tych, którzy nie mają własnych dzieci ... ;)

Generalnie w tym oczywistym dobru i złu wcale nie tak łatwo się odnaleźć. I to co dla jednych jest dobre, dla drugich niekoniecznie albo tylko trochę. Z reguły wszyscy chcemy, żeby nasze dzieci były empatyczne, szanowały innych,  słuchał nas i może jeszcze, żeby nie robiły nam siary rzucając się w sklepie na podłogę, wiedziały, że nie pija się płynu do mycia naczyń i to, co trzeba robi do toalety. Ja dziś jednak o tych nie do końca oczywistych rzeczach, których chciałabym nauczyć moje dzieci, żeby żyło im się lepiej!

ŚMIAĆ SIĘ DO ROZPUKU ....Z SIEBIE SAMYCH!

Z niczego się tak w życiu nie naśmiałam, jak z siebie samej i uwielbiam ludzi, którzy mają do siebie dystans! Człowiek, który umie śmiać się z siebie jest szczęśliwszy i łatwiej mu przejść przez życiowe burze. Jak to z ludkami w tym wieku bywają sytuacje, kiedy któreś zaliczy jakąś wpadkę albo ktoś próbuje mu dokuczyć wytykając jakąś wadę (jak to w rodzeństwie - czasem dokuczają sobie nawzajem). Często staram się rozładować takie sytuacje śmiechem i pokazać dzieciakom, że w naprawdę wielu z pozoru trudnych sytuacji można rozwiązać poczuciem humoru na własny temat.


ODPUSZCZAĆ.

Życie to jest walka i trzeba umieć walczyć o swoje, ale odpuszczanie w dzisiejszym pędzącym świecie też jest sztuką! Kiedy widzisz, że dziecko po ciężkich bojch dostało ze sprawdzianu z matmy trójkę, a ono w domu płacze, bo chciało bardzo dobry, to może warto powiedzieć "odpuść"? To samo, kiedy mimo największych starań Kasia i Basia nie chcą się zaprzyjaźnić, a na kolejne zajęcia dodatkowe brakuje już czasu w grafiku. Kiedy masz dziecko, które przejmuje się wszystkim "a bardzo" nauka odpuszczania, a może nawet olewania pewnych rzeczy jest mega ważna. Sama jestem nadwrażliwcem i nadal się tego uczę ... Po trzydziestce już trochę tę cechę sobie przyswoiłam i faktycznie jest mi łatwiej niż jeszcze dziesięć lat temu. :) To samo z perfekcjonizmem. Wszysko trzeba wyważyć, żeby nie zwariować. Taka jest prawda. I może to dobrze, jak moje dzieci widzą, że czasem na obiad kupuję pizzę i po pracy się zdrzemnę zamiast się za wszelką cenę zabijać, żeby było idealnie, bo życie nie polega na byciu ideałem, tylko na dostrzeganiu piękna w niedoskonałościach!

MIEĆ WŁASNE ZDANIE I BRONIĆ GO.

Dziecko, które dziś jest takie wzorowe, takie ciche i posłuszne, tak pięknie we wszystkim słucha dorosłych, może czasami posłuchać za bardzo i wsiąść do jakiegoś obcego samochodu, bo dorosły pan kazał... Wiem, że to drastyczny przykład, ale generalnie uważam, że wychowywanie dziecka w całkowitym posłuszeństwie nie jest dobre, ani trochę. Pyskowania nie lubię, ale jak mi czasami z grubej rury wywalą trzy słowa własnego zdania i to jeszcze niekiedy tak elokwentnie, że nieomal z butów wyskoczę, to się cholernie cieszę! Chcę, by to umiały: wyrażać i bronić własne zdanie, nie iść ślepo za tłumem jak cielak, mówić nie bez ogródek! Wierzę, że pomoże to uniknąć tzw. złego towarzystwa, zaprocentuje u mądrych nauczycieli a w późniejszym życiu da więcej satysfakcji z pracy i szczęśliwszy związek. Łatwe to nie jest, ale staram się uczyć siebie i przy okazji Julię i Szymona.

RYZYKOWAĆ.

Ja generalnie nie należę do osób lubiących ryzyko i powiem szczerze, że wiele fajnych okazji w życiu przez to przepuściłam. Jestem jednak raczej asekurantką i bez rzerwy myślę, co by było gdyby a moje obawy często są nie do końca uzasadnione i w 90% nigdy by się nie urzeczywistniły. Dziś wiem, że często warto po prostu wziąć życie za rogi: pojechać na studia do miasta na drugi koniec Polski, wziąć kredyt na spełnienie marzeń albo złożyć CV do wymarzonej pracy, w której wydawać by się mogło nie ma się szans. Chciałabym zasczepić w dzieciakach trochę tej żyłki ryzykanta, bo kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana i trzeba preżyć życie tak, żeby nie wyrzucać sobie potem zmarnowanych okazji. Może im się to uda?

W życiu jest wiele ważnych rzeczy. I aż głowa boli, kiedy sobie uświadomisz, jak wielu musisz nauczyć swoje dziecko. Trzeba uważać, żeby się w tym nie pogubić, a przede wszystkim pamiętać, że czego Jaś się nie nauczy tego Jan nie będzie umiał, ale za to, jak coś się Jasiowi wpoi, to potem Janowi trudno będzie to wyplenić ... I chyba warto czasami wyjść poza schemat "gzreczności" i pomyśleć o czymś więcej.


A czego ty chcesz nauczyć swoje dziecko? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Adbox

@teraz_ola