Matka Polka Do Niczego

Ileż to razy pomyślałaś o sobie, że jesteś zlą matką? A jeżeli nawet nie złą, to niewystarczająco dobrą, nie taką, jaką chciałabyś być? Ile razy miałaś wyrzuty sumienia, że coś zrobiłaś nie tak? Ile razy czułaś, że masz już dość? A ile, że nie powinnaś tak czuć?


Odpowiedz sobie na te pytania, proszę, a na koniec zastanów się jeszcze nad jednym:
co musi się stać,żebyś dostrzegła, ile jesteś warta?





Żyjemy w dziwnych czasach, w czasach skrajności. Niestety dotyka to też macierzyństwa. Gdzie nie spojrzę, tam wśród niewielkiego odsetka tych mam, które potrfią złapać rownowagę na tym rollercoasterze, widzę te, które powinny nazywać się Matki Polki Męczennice i te drugie - Matki Polki Do Niczego... Te pierwsze robią z zimnej kawy życiowy dramat i obdzierają macierzyństwo z lukru do tego stopnia, że nie dostrzegają już nawet tej prawdziwej słodyczy, która w nim naprawdę jest [bywa], a te drugie z uporem maniaczek twierdzą, że zimna kawa im smakuje, bo przecież tak wypada mówić DOBREJ matce, a ty tak bardzo chcesz nią być!

Dzisiaj chcę powiedzieć kilka słów właśnie do ciebie - Matko Polko Do Niczego! Chcę ci powiedzieć, że nie masz racji klasyfikując siebie jako matkę gorszego sortu. Chcę dać ci kopniaka w postaci tego tekstu, żebyś wreszcie otworzyła oczy i przekonała się, że jesteś NAPRAWDĘ DOBRA, WYSTARCZAJĄCO DOBRA, NAJLEPSZA dla twojego dziecka! Chcę, żebyś zaczęła żyć pełnią życia i być szczęśliwą mamą!  Mną też ktoś tak niedawno potrząsnął. Życie mna potrząsnęło. Dziś ja chcę odbić tę piłeczkę do ciebie!


Źle, źle źle. Wszystko źle! Nie tak urodziłaś, nie tak wykarmiłaś, nie tak wychowujesz.

Nie tak, jak inne, te lepsze, idealne. Nie tak, jak każą w telewizji, w gazetach i w internecie.

Nie tak, jak oczekuje rodzina i nie tak, jak oczekują obcy ludzie, którzy gówno o tobie wiedzą.

Nie tak, jak sama tego od siebie oczekiwałaś. Pewnie - nie powinnaś się tym przejmować.

A jednak nie umiesz...


Slowa twojego dziecka: "Jesteś najepszą mamą!" jednym uchem ci wpadają, drugim wypadają. A przecież to one powinny być dla ciebie najważniejsze...  Jednak czasami bywa tak, że musisz dojść do ściany, żeby odbić się od niej i otworzyć oczy. Czasami życie musi nakopać ci do dupy, żebyś zamiast się pogrążyć, obudziła się z tego koszmarnego snu. I żebyś zobaczyła uśmiech swojego dziecka w prawdziwej okazałości, a nie przysłonięty twoimi bezpodstawnymi wyrzutami sumienia. Czasami ktoś musi tobą mocno potrząsnąć i powiedzieć: 

"Ogarnij się dziewczyno! To nie poród, nie rodzaj mleka, nie łzy z bezsilności i nie trzaśniecie drzwiami w nerwach są wyznacznikiem tego, czy jesteś dobrą mamą! To miłość... Tylko miłość! A ty kochasz swoje dzieci jak nikt na świecie! Pokochaj tyko jeszcze siebie i nic więcej juz nie trzeba!".

Potrząsam więc tobą i mówię. Pobudka! Daj sobie prawo do błędów. Przestań się szufladkować. Zapomnij o stereotypach i idealnych modelach wychowania. A tak naprawdę to po prostu wyluzuj! Za parę lat, kiedy twoje dziecko wyrośnie na fajnego człowieka, będzie już za późno na cieszenie się w pełni jego pierwszym krokiem, walką na poduszki i tuleniem wieczorem pachnącego ciałka, a dziś odbierasz sobie radość z tych niepowtarzalnych chwil, idiotycznymi wyrzutami sumienia i wmawianiem sobie, że wszystko robisz nie tak, jak trzeba...

Głupia ty! Patrz, biegnie do ciebie z szerokim uśmiechem na buzi i rozłożonymi rączkami to twoje szczęście! Przecież tak naprawdę niczego więcej nie trzeba, by poczuć, że jest właśnie tak, jak być powinno!...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Adbox

@teraz_ola